sobota, 31 maja 2014

Ognisko!

Pierwsze ognisko w Australii za mną! W odległości ponad 100 kilometrów na południe od Perth, a 158 km od naszego domu (pojęcie "odległość" w tym kraju jest całkiem inaczej postrzegane niż w Polsce, ale powoli zaczynam się przyzwyczajać... :) ) znajduje się rezerwat obejmujący prawie 55 tys. hektarów lasu. Rozciąga się on w okolicach rzeki Murray i wzgórz, które znajdują się na południe od miasta. Popularne miejsce biwakowania i palenia ognisk, wielu Europejczyków i Polaków podobno uwielbia odwiedzać to miejsce ze względu na... rosnące tam sosny.

My byliśmy dokładnie na terenie Lane Poole Reserve - rezerwat został utworzony w 1984 roku w celu ochrony wartości przyrodniczej i promocji rekreacji na łonie natury lasów Jarrah i okolic Murray River - najdłuższej rzeki w okolicy. Nasza grupa spotkała się w jednym z najbardziej wysuniętych na południe miejsc wyznaczonych na palenie ognisk Nanga Mill.


Zazwyczaj bezwzględny zakaz rozpalania ognia obowiązuje między 15 grudnia a 15 marca, w tym roku ten zakaz w Australii Zachodniej był wydłużony o kilka tygodni z powodu dłuższego lata i braku opadów.


Droga na południe


Lane Poole Reserve

rzeka Murray
Camping Nanga Mill
Camping Nanga Mill
Sosnowy las w Australii!



Ognisko można rozpalać tylko w wyznaczonych miejscach i palić drewnem zakupionym w sklepie/ magazynie/ supermarkecie budowlanym. Za 18-kilowy worek drewna zapłaciliśmy $11,75... To w teorii i zgodnie z prawem, w praktyce niektórzy są odważni i używają drewna, które można znaleźć w rezerwacie.







Po obiedzie z ogniska część z nas poszła na spacer, oczywiście złapał nas deszcz, ale przez chwile było tak pięknie, że nawet przestałam myśleć o tym, że będę miała mokre ubranie. Może trochę dużo zdjęć tego deszczu, ale nie mogłam się zdecydować, które najładniejsze :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz